X
Menu główne
Menu kategorii
facebook

"Osteopatia przede wszystkim dlatego, że traktuje człowieka wielopłaszczyznowo" - rozmowa z Tomaszem Jurkiewicz

30 listopad 2020

Osteopatia opiera się na wiedzy anatomicznej i fizjologicznej, a także na znajomości biomechaniki układu kostno-mięśniowego. Filozofia osteopatii zakłada, że organizm ludzki posiada naturalne zdolności do samoregeneracji. Mieliśmy przyjemność porozmawiać na ten temat z dyplomowanym osteopatą, Panem Tomaszem Jurkiewicz.

***

Panie Tomaszu, zacznijmy od najważniejszego pytania – dlaczego osteopatia? Skąd u Pana zamiłowanie właśnie tą tematyką?

Osteopatia przede wszystkim dlatego, że traktuje człowieka wielopłaszczyznowo. Moja historia zawodowa wyglądała tak, że miałem szczęście być zatrudnionym zaraz po studiach fizjoterapeutycznych w chyba największej klinice ortopedycznej na tamtą chwilę w Polsce. Był to rok 2011. Bardzo mocno rozwijałem się w kierunku ortopedii, biomechaniki oraz terapii manualnej w tym zakresie, co oczywiście było wspaniałe i zaprocentowało na przyszłość. Z czasem zacząłem zauważać, że powrót do zdrowia i sprawności pacjenta pooperacyjnego lub nieurazowego, leczonego zachowawczo, odczuwanie przez niego bólu jest zależne od wielu różnych procesów zachodzących w ciele. Dzięki osteopatii, której naukę rozpocząłem w 2013 roku identyfikuje je, nazywam, koryguję. Jeżeli nie jestem sam w stanie pacjentowi bezpośrednio pomóc, to dokładnie wiem, gdzie go dalej pokierować.

Jak wygląda osteopatia w Polsce w porównaniu z innymi krajami? Czy jest to dziedzina rozwijająca się w naszym kraju?

Bardzo dynamicznie rozwijająca! Głównie dlatego, że jest to młoda dziedzina w Polsce. Pierwsi dyplomowani osteopaci w Polsce ukończyli szkolenia około 2008 roku. W większości krajów europejskich należy uzyskać wykształcenie medyczne, aby móc rozpocząć proces szkolenia z osteopatii. Dlatego prawie wszyscy osteopaci są też fizjoterapeutami z wykształcenia bazowego. Są też kraje, tak jak np. Francja, gdzie na osteopatię można się wybrać bezpośrednio po maturze, a ma ona tam tradycję ok. 50-60 letnią. W kilku krajach osteopata jest specjalistą, do którego pacjent udaje się w pierwszej kolejności, ponieważ swoim wywiadem i diagnostyką jest w stanie wskazać dalsze postępowanie i pokierować pacjenta dalej do odpowiednich specjalistów. Jest tak m.in. w Belgii i Szwajcarii. Jeżeli wspomnieć o USA, to tam osteopata ma nieco inne kompetencje, bo tam przede wszystkim jest to specjalizacja lekarska.

Świadomość społeczna w Polsce o możliwościach, jakie ma osteopata, jest wciąż stosunkowo niska, często traktuje się osteopatów jako paramedyków, ale na szczęście z roku na rok się to zmienia. Sam sobie również postawiłem za cel i misję szerzenia świadomości na temat tego zawodu w społeczeństwie polskim.
To, o czym należy wspomnieć, to że generalnie polskich osteopatów charakteryzuje niezwykle duża ambicja i determinacja do ciągłego rozwoju. Odbywają oni mnóstwo podyplomowych szkoleń, sami organizują szkolenia z topowymi osteopatami z Europy i reszty świata. Już teraz mówi się o wysokim poziomie polskich osteopatów w Europie. Jestem przekonany, że potrzeba nam jeszcze kilku lat i będziemy na prawdę dużą siłą naszego kontynentu!

Prowadzi Pan swoją własną działalność. Czy od początku takie było Pańskie założenie? Na co należy zwrócić uwagę planując własny biznes?

Od początku byłem nastawiony na zdobywanie wiedzy, doświadczenia i naukę. Myśl o własnej praktyce stała się naturalną konsekwencją powyższych.
Otwierając własną praktykę podstawą jest własna baza pacjentów i budowa marki osobistej. Co prawda, poczta pantoflowa jest bardzo skuteczną reklamą w naszej branży, ale również potrzebuje ona czasu na nabranie rozpędu. Możliwości dzisiejszego marketingu internetowego zdecydowanie mogą przyśpieszyć zgromadzenie tej bazy, ale ostatecznie efekty i skuteczność pracy i tak zweryfikują każdego terapeutę.

 

"Już teraz mówi się o wysokim poziomie polskich osteopatów w Europie."

 

Pod względem biznesowym, uważam swój zawód za najlepszy na świecie. Do rozpoczęcia działalności potrzebuje tak na prawdę parenaście m2 i dobrą leżankę, a resztę załatwia moja głowa i ręce. Chyba, że ktoś idzie w kierunku fizjoterapii ruchowej, przygotowania motorycznego, to pozostaje kwestia inwestycji w specjalistyczny sprzęt treningowy.

Bardzo mocno udziela się Pan w różnych miejscach np. telewizja, kongresy międzynarodowe a także prowadzi Pan kursy. Co sprawiło, że postanowił Pan działać tak wielokierunkowo?

Prawdę mówiąc korzystam z „okazji“, które w danym momencie się pojawiają. Nieustająco dążę do poszerzania swojej wiedzy i skuteczniejszej pomocy pacjentom, natomiast udział w dodatkowych projektach wynika z zaproszeń jakie otrzymuje.

Wierzę, że każdy etap w moim życiu zawodowym był mi niezwykle potrzebny. Było to też swojego rodzaju poszukiwanie własnej, docelowej ścieżki zawodowej.
Przeszedłem etap 3 letnich badań przesiewowych na szeroką skalę w Warszawie odnośnie wad postawy u dzieci szkolnych, etap projektów naukowych, z których wynikami jeździłem na konferencje krajowe i zagraniczne, etap prowadzenia nowatorskich kursów dla fizjoterapeutów z wykorzystaniem nieutrwalonych preparatów anatomicznych. Temu wszystkiemu towarzyszyła oczywiście ciągła praca z pacjentami.

 

"Niestety nadal dużą grupę pacjentów stanowią wciąż ludzie, którzy niechętnie angażują się w proces zdrowienia, czekają na przysłowiową złotą pigułkę, a ode mnie oczekują, że rozwiąże ich problem trwający 10 czy 20 lat w trakcie jednej, 40 minutowej wizyty. "

 

Obecnie jestem skupiony w 100% na pomaganiu jak największej ilości potrzebujących pacjentów i szerzeniu wiedzy na temat osteopatii w naszym społeczeństwie poprzez różne środki przekazu – głównie telewizję i social media.

Jak ocenia Pan – na przykładzie naszych rodaków – stan zdrowia i chęci leczenia? Czy ulegało to zmianie na przestrzeni lat?

Zdecydowanie. Teraz w ogóle rozwija się nurt bycia fit. Modnie jest ćwiczyć, zdrowo się odżywiać, dbać o swoją kondycję psycho-fizyczną. Co za tym idzie - ludzie bardziej świadomie podchodzą do swojego zdrowia. Z tą grupą ludzi pracuje się najprzyjemniej i najłatwiej. Inną kwestią jest, że jesteśmy społeczeństwem starzejącym się, a więc potrzeba dbania o zdrowie wynika naturalnie.

Niestety nadal dużą grupę pacjentów stanowią wciąż ludzie, którzy niechętnie angażują się w proces zdrowienia, czekają na przysłowiową złotą pigułkę, a ode mnie oczekują, że rozwiąże ich problem trwający 10 czy 20 lat w trakcie jednej, 40 minutowej wizyty. Tłumaczę wtedy, że efekty nie są zależne tylko od tego, co ja zrobię na wizycie, tylko, że jest również potrzeba modyfikacji w wielu sferach naszego życia, że trzeba zadbać o ogólnie pojętą higienę życia, czyli m.in. o aktywność fizyczną, żywienie, sen, odpoczynek.

Czy jako doświadczony fizjoterapeuta mógłby Pan doradzić osobom, które zastanawiają się nad zawodem fizjoterapeuty?

„Jeśli czujesz, że to lubisz - rób to“ - niesienie pomocy ludziom daje ogromną satysfakcję. Ale to też, jakby nie było, praca fizyczna. Zawód daje mnóstwo możliwości, różne ścieżki rozwoju. Trzeba się nastawić, że ukończenie studiów magisterskich z fizjoterapii to jest baza. Dalszą wiedzę należy zdobywać na licznych kursach specjalistycznych. Czyli początkowo będzie trzeba sporo czasu i pieniędzy w siebie zainwestować, co wymaga sporej determinacji. Jeżeli przejdzie się przez ten etap, można spokojnie osiągnąć satysfakcję finansową. Jest bardzo duże zapotrzebowanie na nasze usługi w społeczeństwie, więc dla nikogo pracy nie zabraknie.

Polecamy także:

Jak rozwinąć swój biznes jako fizjoterapeuta?

x
Zapisz się do newslettera