X
Menu główne
Menu kategorii
facebook

Mama fizjoterapeuta - rozmowa z Małgorzatą Paleczny

20 listopad 2020

Mama, czyli rola w życiu kobiety pełna ekscytacji, zaangażowania, ale i trudów oraz sprawdzianów. Podobne odczucia może budzić bycie fizjoterapeutą, w szczególności najmłodszych. A co się stanie, gdy połączymy obie te role? O codziennych wyzwaniach, zdrowiu dzieci oraz edukowaniu opowiedziała nam Małgorzata Paleczny, mama czwórki pociech, fizjoterapeutka oraz autorka bloga Mama Fizjoterapeuta.

***

Witam Pani Małgorzato, dziękuję za znalezienie czasu dla naszego portalu. Czy fizjoterapia zawsze była Pani bliska? Czy być może zainteresowanie pojawiło się przy okazji pewnej sytuacji, wydarzenia?

Dzień dobry! W czasie, kiedy podejmowałam decyzję co do wyboru zawodu, tak naprawdę niewiele wiedziałam o fizjoterapii. Dopiero kiedy mój obecny już mąż zaczął studiować ten kierunek, zobaczyłam, o co tak naprawdę chodzi i poczułam, że to jest to, co chcę robić w życiu. Nie myliłam się.

 

"Pisanie bloga i obecność w sieci na tak dużą skalę to ogromna odpowiedzialność i mnóstwo pracy, której często nie widać."

 

Specjalizuje się Pani w fizjoterapii pediatrycznej. Dlaczego akurat taki kierunek został przez Panią obrany?

Tak naprawdę decydując się na ten kierunek studiów, od początku wiedziałam, że w przyszłości będę chciała pracować z dziećmi. Nigdy nie zastanawiałam się dlaczego, po prostu tak czułam. Bardzo lubię towarzystwo dzieci. Lubię ich szczerość i zaangażowanie, dobrze się z nimi dogaduję. Czasami mam wrażenie, że lepiej niż z dorosłymi. Sama mam w domu czwórkę maluchów, a raz w tygodniu prowadzę bezpłatne zajęcia plastyczne dla najmłodszych. I to jest moje miejsce na ziemi.

Wracając jednak do fizjoterapii – kiedy głębiej się nad tym zastanawiam, dochodzę do wniosku, że na decyzję o pracy z dziećmi mogło mieć wpływ pewne wydarzenie z mojego dzieciństwa. Kiedyś sama byłam hospitalizowana i potrzebowałam takiego wsparcia. Pamiętam fantastyczne zajęcia i ogromne zaangażowanie mojej pani fizjoterapeutki. Łączyła przyjemne z pożytecznym i naprawdę sprawnie postawiła mnie na nogi. Bardzo ją polubiłam i to chyba dzięki niej w mojej głowie zbudował się tak pozytywny obraz tego zawodu.

Jednocześnie pragnę dodać, że wbrew pozorom wcale nie jest to łatwy kawałek chleba. Wiedziałam o tym od samego początku. Pomimo tego, że praca z dziećmi wydaje się świetną zabawą, to tak naprawdę jest bardzo wymagająca.

Z jednej strony potrzebna jest ogromna elastyczność, ponieważ mały Pacjent nie zawsze jest w stanie powiedzieć nam co mu dolega i nie zawsze jest chętny do współpracy, którą akurat zaplanujemy. Z drugiej niejednokrotnie stajemy w obliczu cierpienia dzieci i towarzyszymy im w ich walce z chorobą. Dla mnie było to bardzo trudne zderzenie z rzeczywistością i wymagało ogromu pracy nad sobą i własnym podejściem.

 

" Jeśli nie mamy okazji poznać tematu od podszewki i postawić się również w roli rodzica, to teoria może rozminąć się z praktyką."

 

Poza pracą w gabinecie prowadzi Pani bloga, na którym edukuje Pani rodziców, ale również posiada sklep, w którym można znaleźć kursy, karty wspomagające rehabilitację oraz ebooki. Zapewne wymagało to dużo pracy i determinacji.

Tak, choć przyznam, że nie sądziłam, że mój blog stanie się popularny i wyjdzie gdzieś poza wąskie grono Rodziców moich małych Pacjentów. Tak naprawdę to właśnie dla nich został on stworzony. Kiedy zaczęłam publikować, posty szybko okazało się, że poruszane tam tematy interesują szersze grono osób.

Przez pierwsze dwa lata blog nie zarabiał na siebie. Był moim dość drogim i czasochłonnym hobby. Jestem naprawdę wdzięczna mojemu mężowi, że to wytrzymał i nie marudził. Czasami o 3 w nocy orientowałam się, że wypadałoby się już położyć.

Pisanie bloga i obecność w sieci na tak dużą skalę to ogromna odpowiedzialność i mnóstwo pracy, której często nie widać. To tak naprawdę wyzwanie dla całej rodziny.

Niejednokrotnie staję przed dużymi dylematami jak zagospodarować swój czas. Z jednej strony otrzymuję kilkadziesiąt wiadomości prywatnych dziennie (nie wliczając w to komentarzy na profilach społecznościowych), a z drugiej… Kiedy wracam do domu, widzę 4 pary małych oczu, które pytają: „Mama, pobawisz się ze mną”?.

Dlatego tym bardziej jestem wdzięczna moim Czytelnikom za ogromną empatię i zrozumienie. Również wtedy, kiedy ich pytanie pozostaje bez odpowiedzi, a w tekście na blogu pojawi się jakaś literówka.

Czy rola jako mama pomaga Pani w zawodzie fizjoterapeuty?

Bardzo! To, czego uczyłam się na studiach oraz specjalistycznych kursach jest oczywiście niezwykle ważne. Jeśli nie mamy okazji poznać tematu od podszewki i postawić się również w roli rodzica, to teoria może rozminąć się z praktyką.

Jako mama doświadczyłam przede wszystkim uczucia strachu o zdrowie (a nawet… życie) własnego dziecka… Wiem, czym jest niepewność, wiem jak czasami trudno wygospodarować czas na „ćwiczenia” i jak frustrujące mogą być niektóre komentarze szczególnie w sytuacji, kiedy w natłoku codziennych spraw i ilości docierających do nas informacji czujemy się zupełnie zagubieni.

Sama zmierzyłam się już z niejedną trudnością i domyślam się, że przy takiej gromadce jeszcze sporo przed nami. Dzięki temu, że mam okazję obserwować rozwój swoich własnych dzieci, dostrzegam i doceniam ich różnorodność i każdego dnia uczę się czegoś nowego.

Moje dzieci w pierwszych miesiącach życia mierzyły się z tym, z czym mierzy się duża część maluszków w ich wieku, czyli nieco obniżone napięcie posturalne, problemy z bioderkiem czy łagodna asymetria… Ot, takie życiowe sprawy. Jednak to właśnie dzięki nim odkryłam, jak wiele możemy zdziałać w domu, jako rodzice i jak ogromną moc ma „przyjazna pielęgnacja”.

Na blogu nigdy nie odważyłabym się prowadzić terapii, bo do tego niezbędne jest dokładne zbadanie i obserwacja dziecka, ale staram się zwracać uwagę Rodziców na proste czynności, które wykonują z dzieckiem każdego dnia podczas podnoszenia, noszenia czy zmiany pieluchy.

Noszenie naprawdę MA znaczenie!

 

"Dzieci mają w sobie ogromny potencjał, a naszą rolą jest jedynie towarzyszenie im w tej drodze."

 

Jak ocenia Pani rehabilitację dzieci w Polsce? A także świadomość rodziców w kwestii poprawy zdrowia ich pociech?

Fizjoterapia w Polsce w ostatnich latach bardzo się zmienia. Mamy coraz lepiej wykształconych fizjoterapeutów, większy dostęp do wiedzy i specjalistycznych szkoleń. Widać coraz częstszą chęć współpracy pomiędzy specjalistami z różnych dziedzin. To bardzo budujące i niezbędne do tego, aby możliwe było uzyskanie optymalnych wyników w procesie terapeutycznym.

Rodzice są coraz bardziej świadomi i uważni, co oczywiście jest ogromnym plusem, przy czym warto tutaj podkreślić, że zdrowo rozwijające się maluchy nie powinny uczęszczać na rehabilitację.

Oczywiście możemy wybrać się z naszym dzieckiem na tzw. ocenę rozwoju. Należy jednak unikać podejścia, w którym chcielibyśmy „wyćwiczyć” u dziecka pojawienie się kolejnych umiejętności.

Dzieci mają w sobie ogromny potencjał, a naszą rolą jest jedynie towarzyszenie im w tej drodze. Warto być blisko, ale jednak na tyle daleko, aby mały człowiek, w poczuciu bezpieczeństwa, mógł samodzielnie zdobywać nowe szczyty.

Co doradziłaby Pani osobom, które chcą założyć swój biznes opierający się nie tylko na pracy w gabinecie?

Żeby zaczęły to robić.:) Jeżeli jest coś, co sprawia im radość i może posłużyć dla dobrych celów, to warto spróbować. Oczywiście wymaga to konsekwencji i ogromnego zaangażowania, a czasem… Może powodować frustrację, bo związane jest np. z dużą ilością pracy, której nie widać na zewnątrz. Jednak jeśli to ma nas uszczęśliwić, to warto!

Ja od zawsze lubiłam pisać, tworzyć prezentacje, grafiki. Myślałam nawet, że może zostanę na uczelni, ale życie zweryfikowało moje plany. Pojawiła się rodzina, dzieci i masa obowiązków. Dlatego tym bardziej doceniam to, że przynajmniej część pracy mogę wykonywać z domu.

Dziękujemy!

Polecamy także:

"Jeżeli chodzi o fizjoterapię to bardzo piękny zawód, ale tylko dla

ludzi wytrwałych, ale przede wszystkim z pasją" - wywiad z twórcami platformy eFizjoterapia

x
Zapisz się do newslettera